Co warto wiedzieć o kredytach we frankach?

Blisko 0.5 miliona kredytów mieszkaniowych pod koniec 2013 roku było kredytami udzielonymi we frankach szwajcarskich. W porównaniu do kredytów mieszkaniowych w złotówkach średnia wartość kredytu w CHF wynosiła około 250 tysięcy złotych. Około 1/4 z nich opiewała na wyższą kwotę niż zabezpieczenie. Skąd wzięła się taka popularność kredytów we frankach? Jak opłacalne były?

Stopy procentowe, które się nie zmieniają

Popularność kredytów mieszkaniowych we frankach szwajcarskich była spowodowana – bardzo często – podpowiedziami pracowników banków i wskazówkami ekonomistów dotyczącymi bardzo dużej stabilność waluty i niskiego poziomu jej stóp procentowych. Niższy niż w Polsce poziom stóp procentowych zachęcał do wzięcia kredytu w szwajcarskiej walucie. W praktyce oznaczało to, że kredyty we frankach miały nawet o połowę mniejsze oprocentowanie niż te wzięte w złotówkach. Dla klientów kredytów hipotecznych przekładało się to na niższy koszt kredytu, co przy kilkuset tysięcznych kwotach, na które one opiewały, korzyść zapożyczenia się we frankach była bardzo duża. Nie tylko z punktu widzenia raty kredytu, ale również tego, że zdolność kredytowa klientów banków była dzięki temu wyższa.

Kredyty denominowane – nie tylko w Polsce

Polska nie była pierwszym krajem, gdzie pojawiły się kredyty denominowane. Już wcześniej Europejczycy – i obywatele świata – mieli do swojej dyspozycji kredyty denominowane w dolarach i euro. Przykładem miejsca, gdzie można było liczyć na taki kredyt jest chociaży Austria, gdzie tuż obok franków równie popularne były kredyty w jenach japońskich, które również charakteryzują się niską wartością stóp procentowych.

Gdzie tkwi problem z kredytami we CHF?

Niektórzy mogą nie zdawać sobie sprawy – jednak był to dość głośny temat w ciągu ostatnich kilku lat – ale kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich, początkowo bardzo korzystne z punktów widzenia klientów, stały się znacznie mniej opłacalne. Dlaczego? W ciągu bardzo krótkiego czasu kurs CHF podniósł się o ponad 20%. Nie pozostało to bez znaczenia dla „frankowiczów”, którzy wraz ze zwiększoną wartością waluty weszli w posiadanie kredytu znacznie bardziej kosztownego niż na początku.

„Frankowicze” muszą mierzyć się z kilkoma kwestiami – dotyczącymi zaciągniętych w CHF – kredytów. Chodzi tutaj o wspomniane już wahania kursu, oprocentowanie oraz niskie ubezpieczenie wkładu własnego. Przyjrzymy się pokrótce wszystkim tym trzem kwestiom.

Co jest nie tak z oprocentowaniem?

Oprocentowanie kredytów we frankach było ustalane na podstawie wewnętrznych decyzji zarządu banku. Opierali je na podstawie LIBOR, jednak znacznie chętniej podnosili oprocentowanie niż je obniżali.

Co jest nie tak z ubezpieczeniem wkładu własnego?

To, że w ogóle nie powinno mieć miejsca. Opłata w wysokości 2-3% jest żadnym zabezpieczeniem. A bank powinien zwyczajnie podnieść oprocentowanie całego kredytu. To jednak nie wyglądałoby już tak korzystnie w ofercie.

Co jest nie tak z kursem?

Tutaj sprawa jest oczywista. Wraz z dalszym obniżeniem stóp procentowych pozycja franka się polepsza, a dłużnicy muszą płacić więcej.

W problemach z CHF może pomóc nam adwokat. Warto się z nim skontaktować, jeśli mamy problem ze spłatą.

Inspiracją dla wpisu była strona tatarczuch-adwokat.pl/uniewazninie.


Leave a Comment