Załamanie globalnych rynków

laptop-1071779_1280Ostatnie lata to zdecydowana walka na wielu frontach gospodarczych z recesją, która nie miała litości absolutnie dla nikogo. Naturalnie zawsze znajdzie się grupka inwestorów i korporacji, które na upadkach i słabości rynkowej innych, zbudują własny kapitał i pozyskają nowe możliwości wzrostu. W tak agresywnych warunkach trudno jest jednak funkcjonować na szeroką skalę, więc globalnie nawet takie działania nie były w stanie powstrzymać narastającej fali kryzysu. Media światowe zaczęły bardzo szybko wieścić kryzys i niektórzy z początku mieli nawet słuszne zastrzeżenia co do jakości materiałów dziennikarskich opisujących stan gospodarki czy finansów publicznych, to jednak z czasem okazało się, że słowo kryzys wcale nie zostało użyte przesadnie często. Globalna ekonomia jest ze sobą bardzo mocno powiązana i niemożliwym jest skuteczne funkcjonowanie jednych podmiotów w momencie, gdy ich główni partnerzy i kontrahenci sami bankrutują albo mają inne przejściowe problemy z płynnością finansową.

Jeszcze gorzej jest utrzymać przychody i rentowność przedsiębiorstwa w sytuacji wzrostów bezrobocia i zadłużenia przeciętnego gospodarstwa domowego – problemy finansowe rodzin sprawiają, że szybko maleje konsumpcja wewnętrzna i popyt na niektóre wyżej płatne dobra oraz usługi. A to stawia w fatalnym świetle przede wszystkim ten biznes, który opiera się na sprzedaży właśnie takich usług i niewątpliwie okres światowej recesji zaowocował bankructwem wielu ogromnych firm, banków, korporacji i instytucji, które absolutnie nie spodziewały się tego, że coś może im aż tak zagrozić. Ostatecznie niejednokrotnie płynność finansową traciły przedsiębiorstwa, które faktycznie zarządzały prawidłowo swoim budżetem i nie robiły nic z finansami, co byłoby jakkolwiek ryzykowne. Ale nagła utrata zleceń czy upadek największego partnera handlowego, jest w stanie uderzyć bardzo dotkliwie w absolutnie każdy biznes.

Nie należy więc dziwić się i tym właścicielom firm czy ich udziałowcom, którzy widząc pierwsze poważne oznaki recesji i bankructwa w swoim sektorze, postanowili błyskawicznie wycofać kapitał z danych spółek i zabezpieczyć się na wypadek dalszych strat. Często więc nie było też winą firmy, że jej główni inwestorzy ze strachu czy paniki postanowili zabrać cały swój kapitał – w tak trudnym okresie pozyskanie w to miejsce nowych inwestorów często bywało niemożliwe. Historia każdej firmy, spółki giełdowej czy lokalnego przedsiębiorstwa rodzinnego, w okresie kryzysu ostatnich lat, jest zupełnie inna i indywidualnie należałoby rozpatrywać każdy przypadek bankructwa, tak samo jak każdy przypadek sukcesu finansowego. Nie jest bowiem pewne, że spośród tych kilku firm, które na recesji się mocno wzbogaciły, jakiś odsetek nie należy do spekulantów, którzy ponownie wykorzystają niewiedzę rynków inwestorskich do zyskania na sztucznie stworzonych warunkach.

Zrozumienie sedna kryzysu

Kryzys na początku uderzył przede wszystkim na terenie stanów Zjednoczonych i to na kilku frontach jednocześnie. Wzrost bezrobocia i spadek produkcji przemysłowej, PKB oraz konsumpcji wewnętrznej, musiał zaszkodzić wskaźnikom makroekonomicznym i ostatecznie mocno spowolniła cała gospodarka do tej pory rozwijająca się w bardzo dynamicznym tempie. Jak się wkrótce okazało, niektóre z sektorów i rynków były bardzo mocno przeszacowane i to głównie za sprawą spekulantów, którzy wyjątkowo odważnie poczynali sobie ponad dekadę, głównie na rynku nieruchomości i związanych z nim instrumentów finansowych, inwestycyjnych. Mowa przede wszystkim o tym, jak wiele firm i pośredników mogło się w Ameryce obłowić na ogromnym wzroście sprzedaży nieruchomości. Praktycznie każdy bank chętnie przyznawał kredyty hipoteczne na kupno mieszkania, domu, albo nawet jego wybudowanie od podstaw. Kredyty opiewające na milion dolarów były udzielane niejednokrotnie ludziom nie mającym stałego zatrudnienia czy przekonującej historii kredytowej, albowiem banki tak mocno walczyły o tani i zwracający się pieniądz, że gotowe były ponieść tak wielkie ryzyko kredytowe. Zarabiali w tym czasie jednak wszyscy a gospodarka amerykańska nie miała sobie równych – coraz bogatsi Amerykanie długimi latami nie mieli problemów ze spłacaniem kart kredytowych i rat za swoje wielkie domy. Gdy nagle trzeba było poradzić sobie w sytuacji skrajnej recesji lub zmniejszenia dochodów, a nawet utraty pracy – sytuacja mocno się załamała.

Załamała się jednak nie tylko dla samych konsumentów, ale również dla banków, które do tej pory kompletnie nie wliczały w swój budżet wariantu wzrostu niespłacalnych kredytów do kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu procent. O ile jeszcze sprzedanie nieruchomości po cenie kredytu byłoby korzystne dla samego banku – o tyle w okresie recesji nie było mowy nawet o tym, aby taką nieruchomość sprzedać za jedną trzecią czy jedną czwartą jej wartości. Nie odpowiada za to jednak tylko recesja, ale również działanie spekulantów i bankierów z przeszłości, którzy zaszkodzili sami sobie. I jednym i drugim zależało na tym, aby budowane i sprzedawane nieruchomości były jak najdroższe – nie zależało jednak ani deweloperom, ani pośrednikom, ani bankom i ich inwestorom, aby te domy czy mieszkania faktycznie były warte tyle, na ile udzielane jest zobowiązanie. Klienci chętnie przepłacali więc za domy i to kilkukrotnie, biorąc nieruchomość w dużo niższym standardzie za bardzo dobre mieszkanie czy dom – pośpiech, szczęście z krótkich formalności i możliwość natychmiastowej przeprowadzki, przeważnie ogranicza możliwość racjonalnego myślenia i analizy sytuacyjnej. W efekcie okres recesji to ogromny wzrost liczby nieruchomości do sprzedania po niesamowicie atrakcyjnych cenach, więc znów dla osób z gotówką i kapitałem, recesja nie koniecznie musiała oznaczać godzenie się na straty.

Zdemaskowanie i zrozumienie wszystkich mechanizmów, instrumentów i instytucji oraz osób zaangażowanych w proces spekulowania na rynkach, a także opisanie przyczyn powstania globalnego kryzysu – zajęło mediom i analitykom rynkowym około pięciu lat. Dzisiaj jednak już dla nikogo kwestia światowej recesji nie jest tajemnicą – winni są znani, ale nie zostali doprowadzeni przed oblicze sprawiedliwości. To właśnie najbardziej oburza współczesne społeczeństwa, które nie potrafią zrozumieć, dlaczego elity finansowe odpowiedzialne za tak wielkie nadużycia i patologie zarządcze, wylądowali na złotych spadochronach, bezpiecznie w to samo miejsce, z którego pochodzą.


Leave a Comment